Aktualności
Strona główna Wydawnictwo UMK / Aktualności
„Listy miłosne” na prezentCzęść oficyn ogranicza się do wydania tylko jednej lub dwóch książek. Rynek wymaga wielu wyrzeczeń
Tomasz Bielicki, "Nowości" Sobota, 1 Sierpnia 2009, Co roku w naszym kraju ukazuje się tysiące nowych tytułów. Część z nich wydawanych jest w naszym regionie. Książka„Dzieje sztuki Torunia”, o której pisaliśmy na łamach „Nowości”,została wydana dzięki Muzeum Okręgowemu / Fot. Jacek Smarz Choć w Toruniu zarejestrowanych jest około stu wydawnictw, zaledwie trzydzieści z nich prowadzi regularną działalność. Dlaczego tak mało? Większość osób zakłada własną firmę na potrzeby wydania jednej, dwóch książek. Później rezygnuje, bo rynek księgarski wymaga wielu wyrzeczeń. Nie wszystkim udaje się tak jak Adamowi Marszałkowi, nazywanemu żartobliwe „baronem” rynku wydawniczego. Z Bryllem nie ma problemu W ubiegłym roku nakładem jego wydawnictwa ukazało się 418 pozycji. W ofercie dominują publikacje z zakresu historii, ekonomii, pedagogiki,stosunków międzynarodowych i politologii. Złośliwi zarzucają mu, że poszedł w ilość, a nie w jakość, a także to, że ma zdecydowanie łatwiej, ponieważ przy wydawaniu korzysta z systemu grantów. -Maksymalnie ze 100 na 370 wszystkich publikacji - zarzekał się przed rokiem Adam Marszałek. - Więcej niż połowę tytułów wydajemy bez żadnego dofinansowania. Są jednak książki specjalistycznie, które tego wymagają. Gdy sprzedaję poezję Ernesta Brylla, to wiem, że nie będzie z tym problemu. Ale kto zna szerzej, na przykład, poetę Ryszarda Michalskiego? Toruńskie wydawnictwa można znaleźć na półkach każdej księgarni. „ToMiTo” na swoim koncie ma, m.in., Toruński Słownik Biograficzny,roczniki toruńskie, a także wydany przed rokiem „Herbarz Patrycjatu Toruńskiego”. Beletrystyka to z kolei domena wydawnictwa „C&T”.Kiedy sięgniemy po kryminał Jamesa Ellroya lub Cornella Woolricha, możemy być pewni, że ukazał się dzięki właścicielowi „C&T” - Pawłowi Marszałkowi. Ciekawostką jest „Wydawnictwo Młotkowski”, które oprócz wydawnictw albumowych typu „Złote lata jazzu” czy „Skarby dawnego Torunia” tworzy również kopie faksymilowe takich monumentalnych dzieł jak XVI-wieczne wydanie „De revolutionibus orbium coelestium” Mikołaja Kopernika czy „Apokalypse” Heinricha von Heslera. Dzieła odtworzono ręcznie ze wszystkimi szczegółami i skazami. - Wydawnictw edukacyjnych i albumowych jest w księgarniach sporo, a każde wydanie bibliofilskie jest wyjątkowe. A taka niestandardowa praca dostarcza wielu emocji - twierdzi Krzysztof Młotkowski, właściciel wydawnictwa. - Część książek oprawianych jest ręcznie według dziewiętnastowiecznych zasad i recept w tradycyjne skóry cielęce lub koźlęce. Dobre wydanie to klucz do tego, aby coś dobrze sprzedać. Przekonało się o tym ostatnio Wydawnictwo UMK, którego „Listy miłosne” Flawiusza Filostratosa w tłumaczeniu Mariana Szarmacha, cieszę się sporym powodzeniem. Elegancka oprawa, ciekawa zawartość, która zainteresuje nie tylko profesorską kadrę, ale również każdego, kto szuka gustownego prezentu. Edukacja i albumy Część wydawnictw ma w swojej ofercie wyłącznie materiały edukacyjne dla nauczycieli i uczniów. Zbiory zadań, zestawy testów przygotowujących do matury, poradniki, a także scenariusze lekcji.Warto wyróżnić w tym nurcie „Tutor”, „Aksjomat” i „BEA”. Inni zajmują się wąską specjalizacją, jak „Wydawnictwo Kucharski”, które skupiło się na literaturze emigracyjnej i tekstach dotyczących Polonii. Niektórzy zakładają własne oficyny wydawnicze, które są rozwinięciem ich pasji. Zbigniew Preisner, członek elitarnego stowarzyszenia The Explorers Club, podróżuje i fotografuje. Stworzył własną „Oficynę Wydawniczą Turpress”. Dzieli się nie tylko swoją wiedzą, ale również materiałami zdjęciowymi. Wystarczy sięgnąć po jego album „Grenlandia”,aby się o tym przekonać. Chociażby dla samych zdjęć.
|
Przeczytaj także:
